Sigla ConsultingSigla ConsultingUmów konsultację

Strona główna›Blog›Procesy

Procesy

Wydajność i produktywność w produkcji - jak rozróżnić te wskaźniki i rozwiązać problemy z nimi związane

Wydajność produkcji mierzy tempo i wolumen produkcji w jednostce czasu, na przykład liczbę sztuk wyprodukowanych na godzinę, zmianę lub roboczogodzinę.

Dariusz Goluch, Prezes Zarządu··16 minut czytania
Wydajność i produktywność w produkcji - jak rozróżnić te wskaźniki i rozwiązać problemy z nimi związane

Wydajność produkcji mierzy tempo i wolumen produkcji w jednostce czasu, na przykład liczbę sztuk wyprodukowanych na godzinę, zmianę lub roboczogodzinę. Produktywność produkcji pokazuje relację między efektem a zużytymi zasobami, takimi jak czas pracy, materiał, energia, maszyny i kapitał. Mylenie tych pojęć prowadzi do błędnych decyzji: firma może produkować szybko, ale jednocześnie generować wysokie koszty, braki, zapasy i straty.

Na hali produkcyjnej łatwo pomylić ruch z wynikiem. Linia pracuje szybko, operatorzy są zajęci, plan dzienny wygląda lepiej niż tydzień wcześniej. Zarząd widzi wzrost wolumenu i zakłada, że proces został usprawniony.

Problem zaczyna się wtedy, gdy po drugiej stronie rachunku pojawiają się braki jakościowe, nadmierne zużycie surowca, dodatkowe nadgodziny, przestoje na kolejnych etapach i spadek marży. Wydajność procesu produkcji wzrosła, ale produktywność produkcji niekoniecznie.

Dlatego rozróżnienie „wydajność a produktywność” nie jest akademicką definicją. To praktyczne narzędzie diagnozy. Pomaga zrozumieć, czy firma ma problem z tempem produkcji, wykorzystaniem zasobów, jakością, przepływem, planowaniem czy całym modelem zarządzania procesem.

Czym jest wydajność procesu produkcyjnego?

Wydajność produkcji to miara operacyjna. Pokazuje, ile jednostek produktu powstaje w określonym czasie albo przy określonym nakładzie pracy.

Najprostszy wzór na wydajność produkcji wygląda tak:

Wydajność produkcji = liczba wyprodukowanych jednostek / czas produkcji

Przykład: jeżeli linia wytwarza 1200 sztuk w czasie 8-godzinnej zmiany, jej wydajność wynosi 150 sztuk na godzinę.

Można też liczyć wydajność na roboczogodzinę:

Wydajność pracy = liczba wyprodukowanych jednostek / liczba roboczogodzin

Jeżeli 6 operatorów w czasie 8 godzin produkuje 2400 sztuk, łączny nakład pracy wynosi 48 roboczogodzin. Wydajność pracy wynosi wtedy 50 sztuk na roboczogodzinę.

Ten wskaźnik odpowiada na pytanie: jak szybko produkujemy? Nie odpowiada jednak na pytanie, czy produkujemy opłacalnie, stabilnie i bez strat.

Wydajność procesu produkcji jest silnie powiązana z Takt Time (czasem taktu), czyli rytmem, w jakim produkcja powinna dostarczać kolejne jednostki, aby nadążyć za popytem klienta. Takt Time wyznacza tempo wymagane przez rynek, a jego wyliczenie i zastosowanie opisujemy we wpisie o tym, czym jest czas taktu i jak go wykorzystać na produkcji.

Jeżeli rzeczywisty czas cyklu jest dłuższy niż Takt Time, proces nie nadąża. Jeżeli jest krótszy, ale produkcja tworzy zapasy lub braki, samo tempo nie rozwiązuje problemu.

Wydajność dotyczy więc tempa. Nie mówi jeszcze, czy zasoby są wykorzystywane rozsądnie.

Co oznacza produktywność na hali produkcyjnej?

Produktywność produkcji pokazuje relację między efektem a zasobami zużytymi do jego osiągnięcia. To szerszy wskaźnik niż wydajność. Uwzględnia nie tylko czas, ale też robociznę, materiał, energię, wykorzystanie maszyn, powierzchnię, kapitał i koszty pośrednie.

Najprostszy wzór wygląda tak:

Produktywność = output / input zasobowy

Output, czyli efekt produkcji (wynik procesu produkcyjnego), może oznaczać liczbę dobrych sztuk, wartość wyprodukowanych dóbr lub wartość dodaną. Input może oznaczać roboczogodziny, koszt materiałów, koszt energii, koszt pracy, wykorzystanie maszyn albo łączny koszt zasobów.

Przykład: dwie linie produkują po 1000 sztuk na zmianę. Na pierwszy rzut oka mają taką samą wydajność. Jeżeli jednak pierwsza zużywa mniej surowca, ma mniej braków, niższe zużycie energii i nie wymaga nadgodzin, jej produktywność jest wyższa.

Produktywność odpowiada na pytanie: czy z dostępnych zasobów uzyskujemy możliwie dobry wynik?

To jest wskaźnik gospodarności. W produkcji nie chodzi wyłącznie o to, żeby wytworzyć więcej. Chodzi o to, żeby wytworzyć więcej dobrych produktów przy mniejszej liczbie strat, niższym koszcie jednostkowym i stabilniejszym przepływie.

Produktywność jest więc bliżej wyniku finansowego niż sama wydajność. Linia może mieć wysokie tempo, ale jeśli generuje dużo braków, zużywa zbyt dużo surowca albo wymaga dużych zapasów międzyoperacyjnych, produktywność spada.

Jakie są główne różnice między wydajnością a produktywnością?

Najprostsze rozróżnienie brzmi tak: wydajność mierzy tempo, produktywność mierzy gospodarność.

W praktyce warto patrzeć na kilka kryteriów.

Co mierzy wskaźnik? Wydajność mierzy liczbę jednostek wytworzonych w czasie. Produktywność przelicza efekt na zużyte zasoby, więc ten sam wolumen może dać dwa różne wyniki.

Jaka jest typowa jednostka? Wydajność można wyrazić jako sztuki na godzinę, sztuki na zmianę, sztuki na roboczogodzinę albo operacje na minutę. Produktywność można wyrazić jako wartość produkcji na pracownika, dobre sztuki na jednostkę surowca, wartość dodaną na roboczogodzinę albo wynik na jednostkę kosztu.

Jaki jest horyzont czasowy? Wydajność często analizuje się dziennie, zmianowo lub godzinowo. Produktywność zwykle wymaga szerszego spojrzenia: na tydzień, miesiąc, serię produkcyjną, linię, gniazdo lub cały zakład.

Jaka jest perspektywa? Wydajność jest bliżej stanowiska, maszyny, operatora i linii. Produktywność jest bliżej procesu end-to-end, kosztu jednostkowego, marży i przepływu wartości.

Jak wskaźnik wiąże się z kosztami? Wydajność może poprawić koszt jednostkowy, jeśli wzrost tempa nie powoduje strat. Produktywność pokazuje kosztowy efekt procesu bardziej bezpośrednio, bo uwzględnia zasoby.

Czy można być wydajnym, ale nieproduktywnym? Tak.

Dzieje się tak wtedy, gdy szybka produkcja generuje wysoki odsetek braków, nadmierne zużycie surowca, przeciążenie pracowników, awarie, zapasy, dodatkowe kontrole jakości albo koszty napraw. Wskaźnik sztuk na godzinę wygląda dobrze, ale wynik ekonomiczny procesu się pogarsza.

W tym układzie pojawia się jeszcze trzeci termin: efektywność. Efektywność pokazuje, czy proces realizuje cel biznesowy. Można więc powiedzieć:

Wydajność = tempo. Produktywność = gospodarność. Efektywność = realizacja celu biznesowego.

Proces efektywny to taki, który dostarcza właściwy produkt, we właściwym czasie, z właściwą jakością i przy akceptowalnym koszcie.

Czy wysoka wydajność gwarantuje wysoką produktywność?

Nie. Wysoka wydajność nie gwarantuje wysokiej produktywności.

Przykład: linia produkuje 900 sztuk na zmianę. Kierownik widzi, że wolumen jest wysoki, więc uznaje, że proces działa dobrze. Po analizie okazuje się jednak, że 15% produkcji stanowią braki, a zużycie surowca przekracza normę.

Formalnie linia jest wydajna, bo produkuje dużo. Z perspektywy produktywności wynik jest słaby, ponieważ część pracy, materiału, energii i czasu została zużyta na produkty, których nie można sprzedać bez poprawki lub utylizacji.

Pośpiech zwiększa liczbę błędów. Błędy obniżają FPY, czyli First Pass Yield, odsetek sztuk dobrych za pierwszym przejściem przez proces. Niższy FPY oznacza więcej poprawek, kontroli, złomu, reklamacji i zakłóceń w planie. W takich sytuacjach dobrze sprawdza się Lean Six Sigma w poprawie jakości produkcji, bo pozwala łączyć analizę strat, stabilizację procesu i redukcję zmienności.

W efekcie marża spada, mimo że wydajność liczona jako sztuki na zmianę wygląda dobrze.

To jeden z najczęstszych błędów w diagnozie produkcji: firma naciska na wolumen, zanim ustabilizuje jakość i przepływ. Wtedy produkcja „robi wynik” tylko pozornie.

Gdzie w tym układzie mieści się efektywność?

Efektywność łączy wydajność i produktywność z celem biznesowym.

Jeżeli celem jest terminowa realizacja zamówień, sama liczba sztuk na godzinę nie wystarczy. Trzeba sprawdzić OTIF, czyli czy zamówienia są realizowane na czas i w pełnej ilości.

Jeżeli celem jest poprawa marży, sama wydajność również nie wystarczy. Trzeba sprawdzić koszt jednostkowy, poziom braków, zużycie materiałów, wykorzystanie energii i koszty przezbrojeń.

Jeżeli celem jest stabilny wzrost produkcji, trzeba analizować nie tylko tempo linii, ale też dostępność maszyn, kompetencje operatorów, planowanie, utrzymanie ruchu i stabilność dostaw materiałów.

Rozjazd między wolumenem a celem da się zmierzyć wprost, co pokazuje case study producenta spawanych konstrukcji stalowych. Firma przeszła z długich serii na wiele krótszych i bardziej zmiennych zamówień. W analizowanym okresie wydział przygotowania materiału zrealizował 83,8% planowanego tonażu, ale tylko 60,4% właściwego miksu, czyli zaplanowanych pozycji i ilości. Sama masa wyprodukowanego materiału nie mówiła jednak, czy powstały właściwe elementy potrzebne do terminowej realizacji konkretnych zamówień. W nowym modelu sterowania podstawowym miernikiem są więc wykonane pozycje i sztuki, a tonaż jest wskaźnikiem pomocniczym.

Efektywność odpowiada więc na pytanie: czy proces pomaga firmie osiągnąć zamierzony wynik?

Dlaczego wydajność maszyn i linii spada?

Wydajność maszyn i linii spada najczęściej przez mikroprzestoje, wąskie gardła, długie naprawy awarii i nieustandaryzowane przezbrojenia. Rzadko ma to jedną przyczynę. Często jest skutkiem wielu drobnych problemów, które osobno wyglądają niegroźnie, ale razem obniżają wynik całej linii.

Pierwszym źródłem są mikroprzestoje. To krótkie zatrzymania, zacięcia, oczekiwania na materiał, drobne regulacje, chwilowe braki komponentów albo zatrzymania poniżej kilku minut. Pojedynczo są mało widoczne. W skali zmiany mogą zabrać godziny czasu pracy maszyny.

Mikroprzestoje rzadko trafiają do rejestru przestojów i wyglądają jak wolniejsza praca maszyny, dlatego obniżają wydajność w OEE, a przez to cały wskaźnik. Nawet jeśli operatorzy szybko reagują, linia traci rytm. Powstają kolejki, bufor międzyoperacyjny zaczyna falować, a planista widzi opóźnienie dopiero po fakcie.

Drugim źródłem są wąskie gardła. Najwolniejsza stacja decyduje o tempie całego przepływu. Jeżeli jedna operacja nie nadąża, wcześniejsze etapy produkują zapas, a kolejne czekają na materiał.

Trzecim źródłem jest długi MTTR, czyli Mean Time To Repair. Jeżeli naprawy trwają długo, problemem nie jest tylko sama awaria. Problemem jest czas reakcji, dostępność części, kompetencje utrzymania ruchu, standard diagnozy i komunikacja między produkcją a technikami.

Czwartym źródłem jest brak standaryzacji przezbrojeń. Jeżeli każdy operator przezbraja maszynę inaczej, a przygotowanie narzędzi, materiałów i parametrów odbywa się dopiero po zatrzymaniu linii, czas przezbrojenia rośnie. To bezpośrednio obniża dostępny czas produkcyjny.

Największy potencjał poprawy rzadko leży w szybszej pracy operatorów. Częściej kryje się w krótkich, powtarzalnych zakłóceniach: oczekiwaniu na materiał, braku przygotowania narzędzi do przezbrojenia i niestabilnej komunikacji z utrzymaniem ruchu. Ustalenie standardów pracy i sposobu reagowania na odchylenia daje poprawę bez zwiększania presji na ludzi.

Jak wąskie gardła hamują całą linię produkcyjną?

Wąskie gardło to miejsce, które ogranicza przepustowość całego procesu. Może nim być maszyna, stanowisko ręczne, kontrola jakości, przezbrojenie, pakowanie, magazyn, a nawet decyzja planistyczna.

Mechanizm jest prosty: proces nie może długoterminowo produkować szybciej niż jego najwolniejszy element.

Jeżeli jedna stacja ma przepustowość 80 sztuk na godzinę, a pozostałe 120 sztuk na godzinę, cała linia będzie praktycznie ograniczona do tempa najwolniejszej stacji. Próba zwiększania wydajności wcześniejszych etapów doprowadzi głównie do wzrostu zapasu przed wąskim gardłem.

Wąskie gardło nie pozwala utrzymać Takt Time. Jeżeli wymagany rytm produkcji wynosi jedną sztukę na minutę, a ograniczająca operacja dostarcza jedną sztukę co 90 sekund, cała linia nie będzie w stanie stabilnie realizować planu.

Wąskie gardła można identyfikować przez mapowanie przepływu procesu produkcyjnego, obserwację buforów międzyoperacyjnych, pomiar czasów cyklu, analizę kolejek oraz porównanie rzeczywistego czasu cyklu z Takt Time. W praktyce bardzo pomocne są obserwacje na hali, ponieważ systemowe dane często pokazują skutek, ale nie pokazują mechanizmu powstawania ograniczenia.

Czasy cyklu mierzy się zwykle chronometrażem, a strukturę czasu pracy na stanowiskach badaniem MOS (Multi-Observation Study). Taki pomiar zapowiada się zespołowi z wyprzedzeniem, razem z celem i harmonogramem, a wyniki zestawia się na poziomie operacji i stanowisk, bez wskazywania pojedynczych osób. Dział HR i inspektor ochrony danych współtworzą reguły badania, bo pomiar pracy podlega przepisom o monitoringu pracowników oraz RODO.

Jakie są biznesowe konsekwencje niskiej produktywności?

Niska produktywność produkcji przekłada się bezpośrednio na wynik firmy.

Pierwszą konsekwencją jest rosnący koszt jednostkowy. Jeżeli firma zużywa więcej pracy, energii, materiału i czasu na wytworzenie tej samej liczby dobrych produktów, koszt jednej sztuki rośnie.

Drugą konsekwencją jest spadek marży. W warunkach presji cenowej firma nie zawsze może przenieść wyższe koszty na klienta. Wtedy straty procesowe obciążają wynik.

Trzecią konsekwencją są problemy z terminowością dostaw. Niska produktywność często oznacza niestabilny proces: awarie, poprawki, oczekiwanie, braki jakościowe, chaos w planie. To uderza w OTIF.

Czwartą konsekwencją jest eskalacja marnotrawstwa, czyli MUDA. Firma produkuje zapasy, wykonuje poprawki, przewozi materiały, czeka na decyzje, dubluje kontrole i wykorzystuje ludzi do gaszenia pożarów.

Łańcuch przyczynowy wygląda wtedy tak:

niska produktywność → wyższe koszty → słabsza marża → presja na cięcie kosztów → mniej czasu na doskonalenie → dalszy spadek stabilności procesu.

To dlatego sam wzrost tempa produkcji nie wystarcza. Poprawa produktywności jest wolniejsza i trudniejsza niż proste zwiększanie wolumenu, bo wymaga zmian w organizacji pracy, technologii, kompetencjach i zarządzaniu procesem.

Jakimi wskaźnikami mierzyć wydajność i produktywność produkcji?

Wydajność i produktywność produkcji mierzy się zestawem wskaźników, takich jak OEE, FPY, czas taktu, OTIF, MTTR, koszt jednostkowy i WIP. Dobry system wskaźników KPI nie powinien opierać się na jednym wskaźniku. Sama wydajność produkcji może prowadzić do błędnych decyzji, jeśli nie jest zestawiona z jakością, dostępnością, terminowością i kosztami.

Co pokazuje każdy z nich:

OEE, czyli Overall Equipment Effectiveness Mierzy całkowitą efektywność wyposażenia. Łączy dostępność, wydajność i jakość. Jest jednym z najlepszych wskaźników do oceny pracy maszyn i linii. Mierzy zarówno wydajność, jak i elementy produktywności, bo uwzględnia straty czasu, tempa i jakości.

FPY, czyli First Pass Yield Liczy się go jako stosunek sztuk dobrych bez poprawek do wszystkich sztuk wprowadzonych do procesu. Mierzy jakość procesu i silnie wpływa na produktywność. Jeżeli FPY spada, firma zużywa zasoby na poprawki i braki.

Takt Time Pokazuje wymagany rytm produkcji wynikający z popytu klienta. Pomaga ocenić, czy proces jest w stanie dostarczać zgodnie z zapotrzebowaniem. Jest wskaźnikiem związanym głównie z wydajnością i przepływem.

OTIF, czyli On Time In Full Pokazuje, czy zamówienia są dostarczane terminowo i w pełnej ilości. To wskaźnik efektywności biznesowej, bo łączy produkcję, planowanie, logistykę i obsługę klienta.

MTTR, czyli Mean Time To Repair Pokazuje średni czas naprawy po awarii. Wpływa na dostępność maszyn i OEE. W praktyce jest bardzo dobrym wskaźnikiem jakości współpracy produkcji i utrzymania ruchu.

Koszt jednostkowy produkcji Pokazuje, ile kosztuje wytworzenie jednej dobrej sztuki. To wskaźnik produktywności, bo uwzględnia zasoby i straty.

WIP, czyli produkcja w toku Pokazuje, ile materiału znajduje się między operacjami. Wysoki WIP często oznacza problemy z przepływem, wąskie gardła, niestabilny plan lub lokalną optymalizację wydajności.

Jak prawidłowo obliczyć OEE i zinterpretować wynik?

OEE liczy się według wzoru:

OEE = Dostępność × Wydajność × Jakość

Dostępność pokazuje, jaka część planowanego czasu pracy była rzeczywiście dostępna dla produkcji. Obniżają ją awarie, przezbrojenia, dłuższe oczekiwanie na materiał i inne zatrzymania.

Wydajność w OEE pokazuje, czy maszyna pracowała z zakładanym tempem. Obniżają ją mikroprzestoje, spowolnienia, niestabilne parametry i praca poniżej nominalnej prędkości.

Jakość pokazuje, jaka część produkcji była dobra. Obniżają ją braki, poprawki i odrzuty.

Przykład:

Dostępność: 80% Wydajność: 90% Jakość: 95%

OEE = 0,80 × 0,90 × 0,95 = 0,684

OEE wynosi 68,4%.

Wynik 85% bywa nazywany poziomem światowej klasy. To wartość wzorcowa, którą Seiichi Nakajima, twórca TPM (Total Productive Maintenance), podał w 1984 r., ale nie warto mechanicznie stosować jej jako celu dla każdej linii i każdego typu produkcji. Wynik w okolicach 60% jest typowy dla zakładów produkcyjnych, choć nadal pokazuje straty w dostępności, tempie albo jakości, które da się ograniczyć.

Wynik dla własnej linii policzysz w naszym kalkulatorze wydajności i OEE. Arkusz liczy też wydajność pracy i jej dynamikę między okresami.

Pobierz kalkulator wydajności i OEE (Excel)

Warto pamiętać, że OEE nie jest celem samym w sobie. Wysokie OEE na jednej maszynie może nie poprawić wyniku zakładu, jeśli maszyna nie jest wąskim gardłem albo produkuje zapas, którego klient nie potrzebuje.

Co poprawić najpierw: wydajność czy produktywność produkcji?

Nie każda firma powinna zaczynać od tego samego wskaźnika. Priorytet zależy od problemu biznesowego.

Jeżeli firma ma niedobór mocy produkcyjnych, rosnące zaległości i presję terminów, pierwszym obszarem może być wydajność. Wtedy trzeba sprawdzić dostępność maszyn, czasy cyklu, mikroprzestoje, przezbrojenia, podział pracy między stanowiskami i wąskie gardła.

Jeżeli firma ma nadmierne koszty, niską marżę, wysoki poziom braków, duże zużycie surowca lub odpady, priorytetem powinna być produktywność. Wtedy liczą się FPY, koszt jednostkowy, zużycie materiałów, energia, WIP, poprawki i stabilność procesu.

Długoterminowo optymalizacja procesów produkcyjnych zwykle daje lepszy efekt biznesowy, ponieważ podnosi marżę i odporność firmy. Sam wzrost wydajności może pomóc krótkoterminowo, ale jeżeli odbywa się kosztem jakości, bezpieczeństwa lub zużycia zasobów, szybko zaczyna niszczyć wynik.

Lean Manufacturing, Kaizen i SMED oraz VSM w analizie przepływu produkcji pomagają połączyć oba cele. Eliminacja MUDA skraca czas procesu, zmniejsza straty, poprawia przepływ i ogranicza koszty. SMED redukuje czas przezbrojeń i zwiększa dostępny czas produkcji. Kaizen pozwala angażować zespoły w rozwiązywanie problemów tam, gdzie one faktycznie powstają.

W podejściu cyfrowym sens ma dopiero takie użycie technologii, które wzmacnia proces. Analizy doradcze, m.in. BCG, pokazują, że połączenie lean z narzędziami cyfrowymi może dawać wyraźne efekty kosztowe i operacyjne. Według raportu BCG o łączeniu lean z Industry 4.0 z 2017 r. podejście Lean Industry 4.0 może obniżyć koszty konwersji nawet o 40% w ciągu 5 do 10 lat. To więcej niż efekt najlepszych wdrożeń samego lean albo samego Industry 4.0. Warunkiem jest, żeby technologia nie automatyzowała strat, tylko pomagała je wykrywać i usuwać.

Kolejność działań jest więc taka: najpierw trzeba zrozumieć proces, potem usunąć straty, a dopiero później automatyzować i digitalizować.

Jak inwestycje w kapitał ludzki wpływają na oba wskaźniki?

Kompetencje operatorów, liderów zmianowych, planistów i utrzymania ruchu mają bezpośredni wpływ na wydajność i produktywność.

Dobrze przeszkolony operator szybciej rozpoznaje odchylenia, stabilniej prowadzi proces i rzadziej generuje braki. Lider zmianowy, który umie pracować z danymi i reagować na odchylenia, szybciej usuwa przyczyny problemów. Technik utrzymania ruchu, który korzysta ze standardu diagnozy, skraca MTTR. Planista, który rozumie ograniczenia produkcji, nie tworzy harmonogramu niemożliwego do wykonania.

Szkolenia skracają czas reakcji, redukują mikroprzestoje, podnoszą FPY i zmniejszają liczbę powtarzalnych błędów. Efekt jest podwójny: rośnie wydajność, bo proces traci mniej czasu, i rośnie produktywność, bo firma marnuje mniej zasobów.

Automatyzacja bez kompetentnej kadry nie rozwiązuje problemów systemowych. Może nawet je pogłębić, jeśli ludzie nie rozumieją danych, nie potrafią interpretować odchyleń i nie mają wpływu na zmianę standardu pracy. Dlatego transformacja procesów produkcyjnych powinna łączyć dane, standardy pracy, kompetencje liderów i realne wdrożenie zmian.

Poprawa wyniku często nie wymaga zakupu nowej maszyny. Duży efekt daje uporządkowanie standardów pracy liderów, wizualizacja odchyleń i krótkie cykle rozwiązywania problemów na zmianie. Produkcja działa wtedy stabilniej, a menedżerowie przestają zarządzać wyłącznie przez dzienne wolumeny.

Podsumowanie

Wydajność i produktywność opisują różne aspekty procesu produkcyjnego. Wydajność pokazuje, jak szybko pracuje linia, maszyna lub zespół. Produktywność pokazuje, czy zasoby są wykorzystywane w sposób, który poprawia wynik ekonomiczny firmy.

Największe błędy pojawiają się wtedy, gdy organizacja zarządza produkcją wyłącznie przez tempo. Wtedy łatwo zwiększyć wolumen, ale jednocześnie podnieść koszty, pogorszyć jakość, zwiększyć zapasy i obniżyć marżę.

Dobry audyt procesów produkcyjnych powinien łączyć obserwację procesu, analizę danych, identyfikację wąskich gardeł, ocenę jakości, przegląd przezbrojeń, analizę OEE, FPY, OTIF i kosztu jednostkowego. Dopiero wtedy można odpowiedzieć na pytanie, czy problemem jest wydajność, produktywność, efektywność, czy cały system zarządzania procesem.

Jeżeli chcesz sprawdzić, gdzie w Twojej organizacji powstają największe straty produkcyjne i które działania realnie wpłyną na koszt, terminowość i marżę, Sigla Consulting może Cię wesprzeć. Umów bezpłatną konsultację. Zespół Sigli przeprowadzi z Tobą diagnozę procesu, mapowanie przepływu i analizę danych, a usprawnienia wdroży razem z Twoim zespołem na hali.

Najczęściej zadawane pytania o wydajność produkcji

Co jest efektem procesu produkcyjnego?

Efektem procesu produkcyjnego jest produkt: wyrób gotowy, półprodukt przekazywany na kolejny etap albo usługa wykonana na materiale klienta. Obok niego proces daje produkcję w toku, czyli wyroby jeszcze niezakończone na koniec okresu, oraz efekty uboczne, takie jak odpady i braki. W raportach wynik procesu podaje się w sztukach, tonach albo w wartości produkcji, a wybór jednostki potrafi zmienić ocenę tego samego okresu.

Czym różni się wydajność produkcyjna od zdolności produkcyjnej?

Zdolność produkcyjna to maksymalna ilość wyrobów, jaką linia, maszyna albo cały zakład może wytworzyć w danym czasie i przy danej organizacji pracy. Wydajność produkcyjna pokazuje, ile faktycznie powstało w tym samym czasie. Stosunek obu wielkości to wykorzystanie zdolności produkcyjnej. Przykład poglądowy: linia zdolna wytworzyć 200 sztuk na godzinę, która wytwarza 140, wykorzystuje 70% zdolności, a brakującą część zabierają zwykle przestoje, przezbrojenia i praca poniżej nominalnego tempa.

Czy wydajność w OEE to to samo co wydajność produkcji?

Nie. Wydajność w OEE (ang. performance) porównuje rzeczywiste tempo maszyny z tempem idealnym. Liczy się ją jako idealny czas cyklu pomnożony przez liczbę wyprodukowanych sztuk i podzielony przez czas pracy maszyny, czyli czas planowany pomniejszony o przestoje. Wydajność produkcji to liczba sztuk w jednostce czasu, bez odniesienia do możliwości maszyny. Szybka maszyna może więc mieć wysoką wydajność produkcji i jednocześnie niską wydajność w OEE, gdy pracuje wolniej, niż pozwala jej konstrukcja.

Jak policzyć dynamikę wydajności pracy?

Dynamikę wydajności pracy liczy się jako indeks: wydajność w okresie badanym dzieli się przez wydajność w okresie bazowym i mnoży przez 100%. Wynik powyżej 100% oznacza wzrost, poniżej 100% spadek. Jeśli linia w marcu dawała 40 dobrych sztuk na roboczogodzinę, a w kwietniu 44, jej dynamika wynosi 110%. Porównanie ma sens tylko dla tego samego zakresu (linii, wyrobu i definicji dobrej sztuki), bo zmiana miksu produkcji zmienia wskaźnik bez żadnej zmiany w procesie.

Dariusz Goluch

Prezes Zarządu, Sigla Consulting

Prezes Zarządu Sigla Consulting. Odpowiada za realizację projektów, certyfikowany praktyk Lean Management. Prowadzi transformacje od analizy stanu obecnego po standaryzację.

ProcesySystemy w zarządzaniuAnalityka

Radosław Jeziorski, Partner Zarządzający · Współudziałowiec
Radosław JeziorskiPartner Zarządzający · Współudziałowiec

Od artykułu do projektu

Chcesz sprawdzić, jak to wygląda u Ciebie?

Opisz sytuację w kilku zdaniach. Na pierwszej rozmowie ocenimy, czy da się to zmierzyć i od czego zacząć.

Administratorem Twoich danych jest Sigla Consulting sp. z o.o. Dane wykorzystamy do obsługi Twojego zapytania, w tym dalszej korespondencji i przygotowania oferty. Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności.